
Lasius emarginatus
Czy to Lasius niger? Nie, to Lasius emarginatus. Dzisiaj wprowadzimy was w świat mrówek, które w pierwszej chwili łatwo pomylić z Lasius niger. Jeżeli jesteś zaciekawiony, zapraszamy do lektury.
Krótka charakterystyka
Pochodzenie

Mrówki te zamieszkują szczególnie zachodnią Europę. A czy występują w Polsce? Owszem ale tylko na południu kraju. Gniazdują między innymi w trawach, lasach i pod kamieniami. Często spotykane na skałach
Rozmiar

Żywienie

Tak samo jak u Lasius niger, Lasius emarginatus żywimy miodem i białkiem. Białko należy uzupełnić owadami karmowymi. Miód zaś lubią każdy, byle naturalny. Od czasu do czasu, jako urozmaicenie diety można podać: jajko, mięso, owoc czy ryż.
Forma koloni

Jeżeli chodzi o formę kolonii, gatunek ten stosuję taką samą jak nigerki. Również tworzą kolonię monoginiczną z jedną królową. Królowa jest największą i najważniejszą mrówką w całej kolonii 🙂
Podział na kasty

U Lasius emarginatus nie występuje widoczny widoczny podział na kasty. Wszystkie robotnice są takiej samej wielkości. Nie oznacza to, jednak że każda robotnica robi co chce. Każda mrówka w gnieździe ma określone zadanie. Znowu tak samo jak u Lasius niger.
Hibernacja

Mrówki te żyją w Polsce. Oznacza to tyle, że w zimę w naszym kraju jest dosyć niska temperatura. Przez ten fakt, jeżeli hodujemy te mrówki, należy zapewnić im okres hibernacji. Należy wykonać go przez 2,5-3 miesiące w temperaturze 4-7 ℃.
Ogrzewanie

Lasius emarginatus, uwaga zaskoczenie, tak samo jak u Lasius niger nie potrzebują ogrzewania. Jednak mrówki te lubią ciepło. Często wychodzą na słońce, wygrzewać poczwarki. Zaleca się dlatego zastosowanie ogrzewania na część gniazda.
Gniazdo

Ciężko będzie wskazać nieodpowiednie formikarium. Nada się akrylowe, 3D, ziemne i im podobne. Najważniejsze by było odpowiednio dobrane – rozmiar gniazda do rozmiaru koloni, oraz by mrówki miały stały dostęp do świeżej wody.
Uwagi od autora

Lasius emarginatus hodujemy praktycznie tak samo jak najpopularniejsze Lasius niger. Jako iż, występują tylko na południu kraju, można nazwać je polskimi egzotykami :p
W hodowli, mrówki są bardzo wdzięczne. Zapewniając im dostatnią ilość pokarmu oraz ciepłe środowisko (24-27 st C.) kolonia rozwija się bez większych problemów
I kolejny raz Kamil Stajniak udostępnił nam fotki – https://ant-photo.eu/



Autor: Filip i Dawid

Bardzo mi się podoba ta strona! Posiadam Camponotus nicobarensis. Zawsze mogłem wejść na tą strone i sprawdzić co jedzą, jak są podzielone na kasty itp. itd. POLECAM!
Dobry post
Camponotus fallax występuje w całej nizinnej Polsce i jest pospolity, tylko rzadko obserwowany ze względu na skryty tryb życia 😉
Coś niesamowitego jak można to hodować.
posiadam camponotus vagus i to dobre 🐜 mrówki
mam takie mrówki są dobre i miłe ale zbyt dużo jedzą
Dzień dobry. Zaczęłam hodowlę ok. Rok temu. Wszystko było pięknie do wczoraj… Królowa umarła. Czy jest jakaś możliwość, żeby uratować resztę kolonii? Czy są skazane na śmierć? Proszę o pomoc.
Moje doświadczenia z monomorium pharaonis są takie, że są bardzo trudne do rozmnożenia i hodowli. Z trzech prób każda zakończyła się niepowodzeniem. A miałem dokładne i realizowane wskazówki od hodowcy, zawsze próbówki z wodą (wata) do tego jajka na twardo i owady. I zamiast się rozmnażać, zawsze padały, po miesiącu, dwóch lub kilku dniach. Zrezygnowałem. bo nie potrafię dokładnie ocenić przyczyny, a nie mogę wykluczyć źródła. Równie dobrze w blokach (w tamtym czasie na pewno) stosuje się cały czas chemię na wszelkie robactwo, może i to spowodowało ich padanie.
Ale chętnie przygarnę każdą ilość (twolipan@tlen.pl) jak ktoś ma prosze o kontakt.
A na pytanie „kto to hoduje’ i po co, odpowiedź jest banalnie prosta. Od kilku lat w Polsce do plagi szczurów w dużych miastach dołączyły pluskwy (skąd, każdy wie) I o ile w USA od lat używa ich się właśnie jako naturalnego tępiciela, to w PL namiętnie stawia się na chemie.
I to chemię nieskuteczną, pluskwa się przyzwyczaja, jaja przetrwają a w bloku realnie nie się tego wytępić. Firmy zarabiają, co jakiś czas zmieniają środki ( na coraz gorsze, bo ekologiczne) i biznes się kręci, ale problem tylko od lat narasta.
Wystarczy, że zostaną w 1 lokalu i po chwili wracają wszędzie, w dodatku ludzie się wstydzą przyznać a zmusić ich może teraz tylko sąd do dezynsekcji- w efekcie idzie to jak pożar.
I naprawdę każdy kto miał z nimi do czynienia z największą radością przywita faraonki które zjadają larwy i małe, a tak naprawdę i największe osobniki. Tam gdzie jest faraonka ( a z tego co wiem tylko ona gniazduje w blokach) tam nie ma pluskiew.